Fitoterapia w Polsce i w Unii

Logo Forum
Międzynarodowe forum przy okrągłym stole Fitoterapia w świetle regulacji Unii Europejskiej i Polski było niewątpliwie wydarzeniem roku 2003 dla Centrum Fitoterapii w Gdańsku i - jak wynika z wypowiedzi wielu uczestników forum - ważnym wydarzeniem dla polskiej fitoterapii w ogóle.
14 listopada w pięknych wnętrzach Centralnego Muzeum Morskiego na Ołowiance mówiono nie o tradycjach morskich, lecz o tym, jakie miejsce zajmie we Wspólnocie Europejskiej polskie ziołolecznictwo, które ma tak długą i piękną tradycję. Czy wchodząc do Unii nie zatracimy tego, co w tej tradycji najwartościowsze i co służy ludzkiemu zdrowiu? Czy regulacje prawne nie wyeliminują naszych leków i mieszanek ziołowych z rynków europejskich, a przynajmniej nie utrudnią im drogi do pacjenta? - Chciałbym, aby wnioski z naszej konferencji korzystnie wpłynęły na ostateczny kształt regulacji prawnych w sprawie pozycji leku roślinnego w Polsce i we Wspólnocie - powiedział, otwierając forum, twórca Centrum Fitoterapii, przewodniczący Oddziału Pomorskiego Sekcji Fitoterapii PTL mgr farm. Tadeusz Pawełek.
Dr farm. Elżbieta Wojtasik z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych omówiła dyrektywę Unii 2003/63/EC z 25 VI 2003 r., zawierającą regulacje odnośnie leku roślinnego. Dr Wojtasik zwróciła uwagę, że wymagania zawarte w nowej polskiej ustawie Prawo farmaceutyczne zostały z tą dyrektywą w dużej mierze zharmonizowane. Przedstawiła też akty wykonawcze do ustawy. Zostanie powołana komisja do spraw produktów leczniczych roślinnych, ale już samo wprowadzenie leku roślinnego do ustawy i zdefiniowanie go jest niezwykle istotne.
Ponieważ z ważnych powodów nie przybył na forum dr Jeff Kaufman, dyrektor Yarra, The Europan Self-Medication Specialists Group, treść jego referatu przedstawił pan Łukasz Pawełek. Przy okazji omawiania problematyki samoleczenia, przypomniano zmarłego niedawno prof. dr. hab. Jerzego Lutomskiego, który uważał, iż samoleczenie to perspektywa rozwoju systemu ochrony zdrowia. Pisał o tym m.in. na łamach PANACEI (nr 2/2003): "Badania kliniczne są bardzo kosztowne. Na całym świecie trzeba będzie tworzyć oszczędniejsze systemy ochrony zdrowia. Rozwiązaniem jest profilaktyka i lepsze wykorzystanie leków pochodzenia naturalnego".
Na temat możliwości i ograniczeń procesu samoleczenia wypowiadali się kolejni mówcy w sesji przedpołudniowej. Prof. dr hab. Barbara Filipek z Krakowa uważa, że opieka farmaceutyczna powinna polegać m.in. na pokazaniu pacjentowi alternatywnych bądź komplementarnych możliwości terapii, przy pomocy środków naturalnych. Rośliny lecznicze, zawierające fitoestregony, są bezpieczniejsze np. w HTZ (hormonalnej terapii zastępczej).
Dr Jadwiga Nartowska z Warszawy mówiła o konieczności właściwego kształcenia farmaceutów - w perspektywie bliskiej akcesji. Niezbędne jest minimum programowe w zakresie wiedzy fitoterapeutycznej. Farmakognozja powinna być jednym z przedmiotów kierunkowych tego kształcenia. Poznań i Kraków czynią to już od 3 lat. Ten program minimum będzie też warunkiem uznania polskich dyplomów w Europie. Trzeba będzie z czasem wprowadzić specjalizację w zakresie leku roślinnego. Dr hab. Zbigniew Janeczko, prof. UJ, zwrócił uwagę na potrzebę lepszej informacji dla pacjenta o działaniu leku roślinnego. Farmakokinetyka jest pożądanym aspektem w opisie tego leku.
Prof. dr hab. Irena Matławska z Poznania mówiła o poznańskich doświadczeniach w kształceniu studentów Akademii Medycznej. Nastąpił wyraźny wzrost zainteresowania lekiem roślinnym. Decyduje o tym nabyta wiedza, lecz także świadomość licznych skutków ubocznych farmakoterapii. Na wydziałach lekarskich akademii medycznych w Polsce powinno być co najmniej 30 godzin obowiązkowych zajęć z leku roślinnego. Umiejętności w tym zakresie potrzebne są szczególnie lekarzom rodzinnym.
Lek med., mgr farm. Jarosław Struczyński przedstawił ciekawe doświadczenia z dotychczasowej działalności Centrum Fitoterapii w Gdańsku. Rośnie liczba odwiedzających, bardzo liczna jest grupa osób kontaktujących się wielokrotnie z Centrum. Ludzie potrzebują rzetelnych informacji na temat fitoterapii, dzięki Centrum przekonują się, że ziołolecznictwo nie jest "magią", lecz dziedziną medycyny o ugruntowanej pozycji i potrzebną dziś tak samo jak w przeszłości. Ogromnym zainteresowaniem cieszą się cykliczne spotkania ze specjalistami, wzrasta też liczba stałych czytelników kwartalnika PANACEA.
O barierach w stosowaniu leku roślinnego mówiła dr hab. Ewa Widy-Tyszkiewicz. Złym bagażem z powojennej przeszłości jest przekonanie o braku skuteczności leku roślinnego, mylenie fitoterapii z homeopatią, co wynika z braku wiedzy. Około 70% leków roślinnych stosuje się bez konsultacji z lekarzem. Potrzebne są wiarygodne źródła wiedzy na ten temat. Takim źródłem nie może być internet, gdzie nie brakuje hochsztaplerstwa.
Dr Witold Kapczyński, członek Zarządu Głównego Sekcji Fitoterapii PTL, zwrócił uwagę, że w Niemczech, które mają tak bogatą tradycję i osiągnięcia w dziedzinie medycyny, docenia się fitoterapię w kształceniu młodych lekarzy. Problematyka ta pojawia się na 7, 8 i 9 semestrze studiów na wydziałach lekarskich, w znacznie większym wymiarze niż w Polsce. Kształcenie lekarzy to jedyny sposób na zmianę obecnej sytuacji, scharakteryzowanej trafnie przez dr Matławską. Lekarze muszą zrozumieć, że leczenie niekoniecznie polega na tym, by za wszelką cenę postawić pacjenta na nogi w ciągu 2 dni...
Po południu uczestnicy forum z wielkim zainteresowaniem wysłuchali wystąpienia dr. Hubertusa Cranza, dyrektora generalnego Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Leków bez Recepty.
Dr Cranz pracuje w gremiach europejskich, od których w dużej mierze zależy kształt wspólnotowego prawa, w części dotyczącej leku roślinnego. Fragmenty wystąpienia dr. Cranza - po tej relacji. Długa i wielowątkowa była dyskusja w 2 części forum. Poprzedziły ją wystąpienia dr. Waldemara Zielińskiego (rynek produktów roślinnych na pół roku przed akcesją Polski do Unii) i doc. dr. hab. Przemysława Mrozikiewicza, dyrektora Instytutu Roślin i Przetworów Zielarskich w Poznaniu. Wracano ponownie do kwestii samoleczenia. Nestor polskich fitoterapeutów, prof. Aleksander Ożarowski, podał obrazowo przykład katowickich targów medycyny naturalnej, gdzie "jest wszystko i bardzo różnie...".
Najważniejsze, że "tam jest tłum ludzi, których nie trzeba przekonywać do leku roślinnego i do samoleczenia. Polscy fitoterapeuci nie mogą ulegać syndromowi zatrucia środowiskowego. Nie wystarczy udział w sympozjach i przekonywanie przekonanych. Potrzeba skutecznego działania i edukacji nakierowanej na pacjenta. W Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie i w Australii są szkoły, które kształcą w zakresie medycyny naturalnej".
Dr Nartowska wyraziła uznanie dla Centrum Fitoterapii w Gdańsku za działalność edukacyjną i zachęcała do poszukiwania nowych form edukacji w zakresie samoleczenia.
Zamykając forum właściciel Centrum Fitoterapii, mgr farm. Tadeusz Pawełek, podziękował wszystkim uczestnikom i wyraził zadowolenie, że można było zebrać w Gdańsku grono tak reprezentatywne i kompetentne. Zapowiedział dalsze działania edukacyjne i popularyzatorskie Centrum Fitoterapii i dalsze konferencje naukowe. (SD)
Stanisław Dłużewski